Są takie relacje, które nosi się pod skórą, gęste od emocji, znaczeń, oczekiwań, pamięci i tego wszystkiego, czego często nie umiemy wypowiedzieć do końca.
Relacja między matką i córką bardzo często należy właśnie do takich relacji.
A kiedy do tej historii dochodzi emigracja, zmienia się nie tylko adres ale i język codzienności, rytm życia, mapa zależności, źródła wsparcia, role w rodzinie i to, co do tej pory było oczywiste.
Z psychologicznego punktu widzenia emigracja jest więc nie tylko przeprowadzką, ale głęboką zmianą kontekstu życia rodzinnego. WHO podkreśla, że zdrowie psychiczne migrantów kształtują stresory obecne na wszystkich etapach migracji, od czasu przed wyjazdem, przez samą drogę, aż po osiedlanie się i integrację, a do najważniejszych obciążeń należą m.in. rozłąka z bliskimi, izolacja społeczna, bariery językowe, trudności ekonomiczne, niepewność prawna i doświadczenia wykluczenia. UNICEF dodaje, że migracja wyraźnie przekształca relacje rodzinne, role domowe, poczucie przynależności i tożsamość dzieci oraz nastolatków.
Bezpośrednich badań poświęconych wyłącznie diadzie matka i córka w kontekście emigracji jest mniej niż badań o relacjach rodzic–dziecko albo o rodzinie migracyjnej jako systemie. Dlatego najbardziej rzetelne ujęcie tego tematu oparłam jednocześnie na trzech warstwach wiedzy: po pierwsze na badaniach stricte o matkach i córkach, po drugie na szerszej literaturze o luce akulturacyjnej między pokoleniami, a po trzecie na badaniach o zdrowiu psychicznym migrantek i funkcjonowaniu rodzin w migracji. Taki sposób czytania danych jest bliższy rzeczywistości niż szukanie jednej prostej odpowiedzi.
To ważne także dlatego, że relacja matki i córki jest szczególna nie tylko emocjonalnie, ale i kulturowo. W wielu rodzinach to właśnie na tej linii przekazywane są codzienne wzory kobiecości, troski, samodzielności, lojalności, wstydu, dumy, granic, wyglądu, sposobu mówienia o ciele i o emocjach. Gdy rodzina emigruje, nie przenosi tych wzorów w próżnię. One trafiają do nowego środowiska, które może wzmacniać zupełnie inne normy niż te, z którymi matka dorastała i które córka znała dotąd z domu. IOM oraz UN Women od lat podkreślają, że migracja nie jest doświadczeniem neutralnym płciowo: kobiety stanowią niemal połowę globalnej populacji migrantów, a rodzinne doświadczenie migracji jest silnie kształtowane przez role płciowe, ekonomiczne i opiekuńcze.
Pierwszą rzeczą, która dzieje się między matką i córką w emigracji, jest często utrata wspólnego świata odniesień. Nie chodzi tylko o to, że brakuje babci, ulubionego sklepu, znajomego lekarza, szkoły czy placu zabaw. Chodzi także o utratę tego, co Dinesh Bhugra opisał jako kulturową żałobę, doświadczenie straty związanej z opuszczeniem znanych norm, rytuałów, języka, symboli i społecznych ram codzienności. W praktyce oznacza to, że matka i córka mogą nadal mieszkać pod jednym dachem, ale ich wewnętrzne doświadczenie „domu” może przestać być oczywiste i wspólne. Jedna może próbować kurczowo trzymać się starego świata, druga szybciej wchodzić w nowy. Jedna może tęsknić za tym, co znane, druga ekscytować się tym, co nowe. Jedna może chcieć ocalić tradycję, druga zacząć pytać, czy ta tradycja nadal do niej pasuje. I to jeszcze nie jest kryzys, ale już początek bardzo ważnej negocjacji relacyjnej.
Drugą ważną zmianą jest przesunięcie ról i kompetencji. W wielu rodzinach migracyjnych córka szybciej niż matka uczy się języka kraju przyjmującego, szybciej orientuje się w szkole, szybciej rozumie lokalne kody społeczne, media, normy rówieśnicze i instytucje. Badania nad rodzinami imigranckimi od dawna pokazują, że dzieci i nastolatki często akulturują się szybciej niż rodzice, a UNICEF w najnowszym raporcie zwraca uwagę, że dzieci w migracji nierzadko biorą na siebie znaczące obowiązki, również takie, które wpływają na ich edukację i dobrostan. W relacji matka–córka może to wyglądać bardzo niewinnie: córka tłumaczy pismo ze szkoły, pomaga u lekarza, poprawia wymowę matki, wyjaśnia zasady systemu. Ale psychologicznie to bywa moment przełomowy. Matka traci część dawnej pozycji przewodniczki po świecie, a córka może zostać obciążona rolą „tej, która już wie”. To zbliża i oddala jednocześnie, zbliża, bo uruchamia współpracę, oddala, bo osłabia jasność ról, a czasem wpycha córkę w odpowiedzialność zbyt dorosłą jak na jej wiek.
Trzeci mechanizm, bardzo dobrze opisany w psychologii migracji, to tzw. acculturation gap, czyli różnica w tempie i kierunku akulturacji między pokoleniami. Klasyczna teoria Wei-China Hwanga mówi o acculturative family distancing — dystansie rodzinnym, który może pojawić się wtedy, gdy między rodzicem a dzieckiem narastają trudności w komunikacji i rozbieżności w wartościach związane z migracją. To ważne, bo problemem nie jest sama różnica. Problemem staje się dopiero różnica, której nie da się bezpiecznie pomieścić w relacji. Najnowszy przegląd systematyczny pokazuje zresztą, że sama luka akulturacyjna nie zawsze prowadzi do trudności: w 65,5% analizowanych badań nie stwierdzono istotnego związku między samą „luką” a funkcjonowaniem dziecka czy rodziny. Autorzy przeglądu podkreślają więc coś bardzo praktycznego: klinicznie lepiej najpierw wzmacniać komunikację, wsparcie i ogólne funkcjonowanie rodziny niż traktować różnicę kulturową jako problem sam w sobie. To bardzo uwalniająca myśl dla wielu matek i córek, albowiem to, że jesteście różne, nie jest groźne, zaś groźne bywa dopiero to, że przestajecie umieć o tej różnicy rozmawiać.
W relacji matka–córka ta luka akulturacyjna bywa wyjątkowo czuła, bo dotyka obszarów bardzo intymnych: sposobu ubierania się, relacji z rówieśnikami, randkowania, autonomii, granic, wyrażania złości, kontaktu z ciałem, religijności, obowiązków domowych, a nawet tonu, jakim córka zwraca się do matki. W badaniach nad azjatyckimi i latynoskimi rodzinami imigranckimi powraca właśnie ten wzorzec: kiedy matka i córka inaczej odczytują, co znaczy szacunek, bliskość, niezależność i „właściwe zachowanie”, konflikt szybko przestaje dotyczyć jednej sytuacji i zaczyna dotyczyć tożsamości. Ko i Wei pokazali, że wśród Asian American mother–daughter dyads connectedness, czyli poczucie połączenia i więzi, pełniło funkcję ochronną wobec skutków dystansu akulturacyjnego. Z kolei Updegraff i współpracowniczki wykazały, że konflikt matka–córka w rodzinach pochodzenia meksykańskiego wiąże się z dobrostanem obu stron, a jego przebieg jest silnie kształtowany zarówno przez kontekst rodzinny, jak i rozbieżności w orientacjach kulturowych.
Emigracja działa na relację matka–córka nie tylko przez „kulturę”, ale także przez stan psychiczny matki. To niezwykle istotne i często niedoceniane, a badania pokazują, że depresyjność matki i stres akulturacyjny mają realny związek z funkcjonowaniem dzieci, szczególnie z objawami internalizacyjnymi, czyli lękiem, wycofaniem, smutkiem, napięciem czy nadmierną czujnością. W badaniu Calzady i współpracowników zarówno objawy depresyjne matek, jak i stres akulturacyjny wiązały się z większym nasileniem trudności internalizacyjnych u dzieci, częściowo poprzez bardziej surowe, autorytarne praktyki wychowawcze. Z kolei nowsze badanie Jeong i Jang pokazało, że wsparcie rodzicielskie pośredniczy w związku między zdrowiem psychicznym imigrantek-matek a samooceną ich nastoletnich dzieci. Innymi słowy: jeśli matka jest przeciążona, samotna, zawstydzona, depresyjna albo chronicznie napięta, relacja z córką prawie zawsze to odczuje — nawet wtedy, gdy obie bardzo się kochają.
To dlatego w emigracyjnej codzienności tak często widzimy nie tyle „złą matkę” czy „trudną córkę”, ile dwa przeciążone układy nerwowe, które próbują się kochać w warunkach chronicznej adaptacji. Matka może być bardziej kontrolująca nie dlatego, że chce dominować, ale dlatego, że utraciła poczucie przewidywalności. Córka może być bardziej drażliwa nie dlatego, że przestała szanować matkę, ale dlatego, że żyje równocześnie w dwóch porządkach norm i nie wie już, gdzie może być sobą. Badanie Eunjung Kim pokazało, że konflikty akulturacyjne między rodzicami a dziećmi wiązały się także z nasileniem objawów depresyjnych u koreańsko-amerykańskich rodziców. Czasem córka nie „powoduje problemu”, tylko staje się miejscem, w którym ujawnia się przeciążenie całego systemu rodzinnego.
Nie każda emigracja oznacza wspólny wyjazd. Czasem najpierw wyjeżdża matka, czasem córka zostaje z babcią, czasem procedury, finanse albo sytuacja prawna sprawiają, że rodzina funkcjonuje przez długi czas transnarodowo. Badania pokazują, że rodziny transnarodowe nie muszą automatycznie się rozpadać; więź może być utrzymywana przez opiekę na odległość, rytuały kontaktu i silne zobowiązanie rodzinne. Jednocześnie jednak koszt psychiczny takiej rozłąki bywa wysoki. Przegląd Pineros-Leano i współpracowniczek wskazuje, że wśród matek żyjących oddzielnie od dzieci częste są objawy depresyjne, smutek, poczucie winy, bezradność i przewlekły dystres. Z kolei metaanaliza Fellmeth i współpracowników pokazała, że parental migration wiąże się u dzieci pozostających w kraju pochodzenia ze zwiększonym ryzykiem depresji, myśli samobójczych i zachowań ryzykownych. UNICEF przypomina też wprost, że jedność rodziny chroni rozwój i dobrostan dziecka, a fizyczne bycie razem jest ważnym czynnikiem ochronnym.
W relacji matka–córka rozłąka ma jeszcze jeden wymiar: dotyka samego rdzenia przywiązania. Córka może doświadczać opuszczenia, nawet jeśli rozumie racjonalne powody wyjazdu. Matka może przeżywać rozdzierające poczucie winy, nawet jeśli wyjazd był decyzją podjętą z troski o rodzinę. A po ponownym spotkaniu obie mogą być zaskoczone tym, że bliskość nie wraca „sama z siebie”. Bywa, że trzeba ją odbudować, a nie tylko wznowić. I wtedy też najbardziej potrzebna jest delikatność: nie interpretować dystansu od razu jako braku miłości, tylko jako możliwy ślad po długiej rozłące, tęsknocie i niemożności bycia razem wtedy, kiedy było to najbardziej potrzebne.
Adolescencja dodatkowo wzmacnia wszystkie te procesy. To okres, w którym córka i bez migracji ma rozwojowe zadanie oddzielania się, budowania własnego „ja”, negocjowania autonomii i tożsamości. Emigracja sprawia, że ten naturalny proces odbywa się na dwóch poziomach jednocześnie: córka oddziela się od matki i równocześnie próbuje ułożyć relację między kulturą domu a kulturą świata zewnętrznego. W badaniu Zayasa i współpracowników gorsza jakość relacji matka–córka oraz słabsza wzajemność w tej relacji wiązały się z większym ryzykiem prób samobójczych u badanych nastolatek latynoskich. Tych wyników nie wolno uogólniać mechanicznie na wszystkie rodziny migracyjne, ale trudno zignorować ich kierunek: kiedy relacja staje się miejscem chronicznego niezrozumienia, zawstydzenia albo zerwanej wzajemności, cierpi psychika dziewczyny.
Ale ale … temat nie kończy się w adolescencji. U dorosłych córek matek-imigrantek często wracają podobne wątki, tylko w nowej odsłonie: lojalność wobec rodziny, różne wyobrażenia o niezależności, sposób opiekowania się starzejącą matką, pytanie o to, kto komu jest coś winien i na jakich zasadach. Badania Usity i Du Bois pokazały, że w dorosłych relacjach matka–córka w rodzinach migracyjnych źródłem napięcia bywają m.in. nieproszone rady, wzajemnie niespełnione oczekiwania oraz napięcie między niezależnością córki a potrzebą lojalności wobec matki. To bardzo ważne, bo pokazuje, że emigracja nie „kończy się” po pierwszych latach. Ona zostaje wpisana w historię relacji na długo.
Co w takim razie naprawdę pomaga zadbać o relację matki i córki na emigracji?
Po pierwsze, uznać stratę, zanim zaczniemy wymagać adaptacji. To jedna z najważniejszych zasad psychologicznych w pracy z rodzinami migrującymi. Nie da się zbudować prawdziwej bliskości w nowym miejscu, jeśli w domu nie ma zgody na żałobę po starym. Matka i córka potrzebują prawa do ambiwalencji. Do tego, że można jednocześnie cieszyć się nowym życiem i tęsknić za dawnym. Można wyjechać „dla dobra rodziny” i równocześnie cierpieć. Można mieć rację i nadal przeżywać stratę. Uznanie tej ambiwalencji nie osłabia więzi tylko ją porządkuje.
Po drugie, nie robić z córki partnerki emocjonalnej ani głównej tłumaczki życia. Córka może pomagać, ale nie powinna być głównym regulatorem emocji matki, jej jedynym wsparciem społecznym ani osobą odpowiedzialną za przeprowadzenie rodziny przez cały proces adaptacji. Gdy dziecko przejmuje zbyt wiele obowiązków relacyjnych lub instytucjonalnych, łatwo o niewidzialne odwrócenie ról. Z zewnątrz wygląda to jak „dojrzałość”, a od środka często bywa ciężarem. Dla relacji matka–córka oznacza to zwykle więcej napięcia, poczucia winy i mniej swobody bycia po prostu córką.
Po trzecie, rozmawiać o wartościach, a nie tylko o zasadach. W wielu rodzinach konflikt zaostrza się dlatego, że matka komunikuje normę, a córka słyszy wyłącznie zakaz. „Nie ubieraj się tak” może znaczyć dla matki: „boję się, że świat cię zrani”. „Nie odzywaj się do mnie takim tonem” może znaczyć: „czuję, że tracimy szacunek, który dla mnie jest językiem miłości”. Ale jeśli zostajemy tylko na poziomie zakazu, córka zwykle słyszy kontrolę, nie troskę. Dopiero rozmowa o wartościach odsłania sens, który jest tym, co pozwala negocjować różnice bez niszczenia więzi.
Po czwarte, budować model „zarówno–jak i”, a nie „albo–albo”. Coraz więcej badań wskazuje, że biculturality, czyli możliwość integrowania kultury pochodzenia i kultury kraju przyjmującego, bywa korzystna dla psychologicznego przystosowania. Nie chodzi więc o to, by córka wybrała: albo „jest sobą z domu”, albo „jest sobą z nowego świata”. Bardziej pomaga stworzenie domu, w którym można być jednocześnie zakorzenioną i otwartą, w którym da się rozmawiać zarówno po polsku, jak i w języku kraju osiedlenia, w którym też da się świętować dawne zwyczaje i uczyć się nowych, a także w którym matka nie traktuje każdej zmiany córki jak zdrady, a córka nie traktuje każdej potrzeby matki jak zacofania.
Po piąte, chronić wspólny język dosłownie i symbolicznie. Badania nad shared language erosion pokazują, że erozja wspólnego języka w rodzinach migracyjnych może utrudniać komunikację i wpływać na rozwój młodych ludzi. Z kolei badanie Kilpi-Jakonen i Kwon sugeruje, że używanie języka dziedziczonego może wspierać dobrostan dzieci, ale szczególnie wtedy, gdy towarzyszą mu dobre relacje rodzinne: ciepło, spójność, monitorowanie i bliskość. Samo utrzymywanie języka pochodzenia nie wystarczy, jeśli jest narzędziem presji, wstydu lub walki, ale jeśli staje się językiem czułości, pamięci i rozmowy, może działać ochronnie. W relacji matka–córka wspólny język bywa przecież czymś więcej niż narzędziem komunikacji, staje się nośnikiem tonu, humoru, niuansu, poczucia bycia „u siebie”.
Po szóste, zadbać o psychiczne zasoby matki. To brzmi banalnie, ale jest absolutnie fundamentalne. Matka, która nie ma żadnego własnego wsparcia, żadnej wspólnoty, żadnego miejsca na własny smutek, lęk czy zmęczenie, zaczyna nieświadomie czerpać regulację z relacji z córką, a to obciąża obie strony. WHO wyraźnie wskazuje, że wsparcie społecznościowe, uczestnictwo w życiu wspólnoty i dostęp do usług są czynnikami ochronnymi dla zdrowia psychicznego migrantów. Jeśli więc chcemy wzmacniać relację matka–córka, nie wystarczy „pracować nad komunikacją”, trzeba też pytać: czy matka ma przyjaciółkę, grupę, terapeutkę, wspólnotę, przestrzeń oddechu? Czy ma gdzie oddać własny ciężar, zamiast wnosić go w całości do relacji z córką?
Po siódme, naprawiać małe pęknięcia, zanim staną się stylem relacji. Wiele matek i córek nie potrzebuje „wielkiej przełomowej rozmowy” ale właśnie potrzebuje regularnych małych kroków do przeprosin. Jednego zdania: „Wiem, że zabrzmiało to zbyt ostro”. Albo: „Nie chciałam Cię zawstydzić”. Albo: „Rozumiem, że dla Ciebie to też nie jest łatwe”. Z perspektywy badań nad rodzinami migracyjnymi to właśnie jakość codziennego funkcjonowania, a nie sama różnica kulturowa, bywa ważniejszym predyktorem dobrostanu i dlatego czasem największą pracą nie jest rozwiązanie całego konfliktu tożsamościowego, tylko odbudowanie poczucia, że nawet kiedy się różnimy, nie tracimy siebie nawzajem.
Po ósme, sięgać po pomoc wcześniej, nie później. Jeżeli w relacji matka–córka na emigracji pojawia się chroniczne napięcie, długotrwałe wycofanie, objawy depresyjne, samookaleczanie, napady paniki, gwałtowne konflikty, milczenie, szkolna dezadaptacja albo poczucie, że w domu stale chodzi się „na palcach”, to nie jest moment na dalsze czekanie, aż „samo się ułoży”. WHO podkreśla potrzebę elastycznych, kulturowo uwrażliwionych form wsparcia, a przeglądy badań nad rodzinami imigranckimi wskazują, że interwencje ukierunkowane na relacje, komunikację i kompetencje rodzicielskie mogą realnie pomagać. Pomoc psychologiczna jest dowodem dojrzałości relacyjnej.
Emigracja nie musi zniszczyć relacji między matką i córką, ale bardzo często obnaża to, co w tej relacji już było kruche, niewypowiedziane albo przeciążone. |Emoigracja potrafi też wydobyć z tej relacji niezwykłą siłę: solidarność, czułość, lojalność, wzajemne uczenie się świata.
Nie ma jednej emigracyjnej historii i nie ma jednej dobrej relacji matka–córka, są za to pewne warunki, w których ta relacja ma większą szansę oddychać: miejsce na stratę, szacunek dla różnic, jasność ról, opieka nad zdrowiem psychicznym matki, zgoda na rozwój córki i codzienna praktyka naprawiania więzi. Czasem najważniejsze, co matka może powiedzieć córce na emigracji, brzmi nie: „nie zmieniaj się”, ale: „zmieniaj się tak, żebyśmy w tej zmianie nadal mogły się odnaleźć”. A czasem najważniejsze, co córka może powiedzieć matce, brzmi nie: „nie rozumiesz mnie”, tylko: „pomóż mi być nową wersją siebie, nie tracąc tego, co między nami ważne”.
Bibliografia
- Bhugra, D., & Becker, M. A. (2005). Migration, cultural bereavement and cultural identity. World Psychiatry, 4(1), 18–24.
- Calzada, E. J., Sales, A., & O’Gara, J. L. (2019). Maternal depression and acculturative stress impacts on Mexican-origin children through authoritarian parenting. Journal of Applied Developmental Psychology, 63, 65–75.
- Cox, R. B., Jr., deSouza, D. K., Bao, J., Lin, H., Sahbaz, S., Greder, K. A., Larzelere, R. E., Washburn, I. J., Leon-Cartagena, M., & Arredondo-Lopez, A. (2021). Shared language erosion: Rethinking immigrant family communication and impacts on youth development. Children, 8(4), 256.
- Fellmeth, G., Rose-Clarke, K., Zhao, C., Busert, L. K., Zheng, Y., Massazza, A., Sonmez, H., Eder, B., Blewitt, A., Lertgrai, W., Orcutt, M., Ricci, K., Mohamed-Ahmed, O., Burns, R., Knipe, D., Hargreaves, S., Abbas, M., Blanchet, K., & Devakumar, D. (2018). Health impacts of parental migration on left-behind children and adolescents: A systematic review and meta-analysis. The Lancet, 392(10164), 2567–2582.
- Guo, K. (2022). A systematic review of research on immigrant parenting of young children in the 21st century (2000–2020). Journal of Family Theory & Review, 14(4), 620–643.
- Harris, K. M., & Chen, P. (2022). The acculturation gap of parent–child relationships in immigrant families: A national study. Family Relations. Advance online publication.
- Hwang, W.-C. (2006). Acculturative family distancing: Theory, research, and clinical practice. Psychotherapy, 43(4), 397–409.
- Hwang, W.-C., Wood, J. J., & Fujimoto, K. (2010). Acculturative family distancing and depression in Chinese American families. Child Psychiatry & Human Development.
- International Organization for Migration. (2026). World Migration Report 2026. Geneva: IOM.
- Jeong, Y., & Jang, S. (2025). Mediating Role of Parental Support in the Relationship Between Immigrant Mothers’ Mental Health and Adolescents’ Self-Esteem. Children, 12(6), 677.
- Kilpi-Jakonen, E., & Kwon, H. W. (2023). The behavioral and mental health benefits of speaking the heritage language within immigrant families: The moderating role of family relations. Journal of Youth and Adolescence, 52(10), 2158–2181.
- Ko, S. Y., & Wei, M. (2018). Acculturative family distancing, mother-daughter relationship, and well-being among Asian Americans. The Counseling Psychologist, 46(4), 456–480.
- Pineros-Leano, M., Yao, L., Yousuf, A., & Oliveira, G. (2021). Depressive symptoms and emotional distress of transnational mothers: A scoping review. Frontiers in Psychiatry, 12, 574100.
- Shukla, S., Smith, R. J., Burik, A., Browne, D. T., & Kil, H. (2025). When and how do parent-child acculturation gaps matter? A systematic review and recommendations for research and practice. Clinical Psychology Review, 117, 102568.
- UNICEF. (2018). Family Unity in the Context of Migration. New York: UNICEF.
- UNICEF Innocenti. (2025). Through Their Words: Children’s Voices in Contexts of Migration and Displacement. Florence: UNICEF Innocenti.
- Updegraff, K. A., Umaña-Taylor, A. J., Perez-Brena, N. J., & Pflieger, J. (2012). Mother-daughter conflict and adjustment in Mexican-origin families: Exploring the role of family and sociocultural context. New Directions for Child and Adolescent Development, 2012(135), 59–81.
- Usita, P. M., & Du Bois, B. C. (2005). Conflict sources and responses in mother-daughter relationships: Perspectives of adult daughters of aging immigrant women. Journal of Women & Aging, 17(1–2), 151–165.
- World Health Organization. (2025). Refugee and migrant mental health. Geneva: WHO.

