Emigracja bywa opowiadana dwoma skrajnymi językami…
W jednym jest odwagą, szansą, rozwojem, nowym początkiem, lepszą przyszłością i piękną historią o budowaniu życia po swojemu.
W drugim jest samotnością, tęsknotą, stresem, utratą, dezorientacją i długim zmaganiem się z tym, co obce.
Oba te języki bywają prawdziwe, ale żaden z nich nie obejmuje całości.
Psychologicznie emigracja bardzo rzadko jest jednowymiarowa: często łączy w sobie nadzieję i stratę, dumę i bezradność, ulgę i przeciążenie.
Ważną umiejętnością staje się umiejętność odróżnienia naturalnego stresu migracyjnego od sytuacji, w której pojawia się coś więcej: depresja albo stan, który wymaga uważnej konsultacji i wsparcia.
WHO podkreśla, że zdrowie psychiczne migrantów i uchodźców jest kształtowane przez czynniki indywidualne, rodzinne, społeczne i strukturalne na wszystkich etapach migracji. Do najważniejszych obciążeń należą m.in. rozłąka z bliskimi, izolacja społeczna, niepewność prawna, trudne warunki życia lub pracy, dyskryminacja, bariery językowe i trudności w dostępie do usług. WHO zaznacza też wyraźnie, że wiele osób migrujących doświadcza dystresu psychicznego, takiego jak smutek, lęk, drażliwość, bezsenność, zmęczenie czy bóle somatyczne, i że u części osób te reakcje z czasem ustępują, natomiast u części rozwijają się pełnoobjawowe zaburzenia psychiczne, w tym depresja.
To bardzo ważne rozróżnienie.
Nie każde cierpienie po emigracji jest depresją, tak jak nie każdy płacz, bezsenność, tęsknota czy zmęczenie oznaczają od razu zaburzenie depresyjne. Kiedy człowiek opuszcza znane środowisko, traci część dotychczasowych punktów orientacyjnych, uczy się nowego języka, systemu i sposobu funkcjonowania, jego psychika naturalnie pracuje pod dużym obciążeniem. Pojawia się żałoba po dawnym świecie, stres adaptacyjny, niepewność, nadwrażliwość, czasem także chwilowe wycofanie. Problem zaczyna się wtedy, gdy ten stan nie tylko trwa, ale stopniowo zabiera zdolność do życia, relacji, pracy, odpoczynku, troski o siebie i kontaktu z nadzieją.
Według WHO depresja jest zaburzeniem, które może wpływać na nastrój, myślenie, energię, sen, apetyt, poczucie własnej wartości i codzienne funkcjonowanie. NIMH oraz NHS podkreślają, że depresja nie jest tym samym co gorszy tydzień, naturalna reakcja smutku czy chwilowy spadek nastroju, a raczej stan, w którym objawy utrzymują się przez tygodnie lub miesiące i są na tyle nasilone, że zaczynają wyraźnie zaburzać życie osobiste, rodzinne, społeczne albo zawodowe. WHO przypomina także, że depresja jest jedną z głównych przyczyn niepełnosprawności na świecie i może zwiększać ryzyko samobójstwa.
W kontekście migracji warto też pamiętać, że ryzyko depresji nie rozkłada się równo. Metaanaliza Linderta i współpracowników pokazała, że łączna częstość depresji była wyższa wśród uchodźców niż migrantów zarobkowych, inny przeglą badań potwierdził, że depresja jest istotnym problemem zdrowia psychicznego w populacji migrantów międzynarodowych. Nowsze przeglądy wskazują również na wysokie rozpowszechnienie depresji i lęku w określonych grupach migrantów, zwłaszcza tam, gdzie nakładają się na siebie ubóstwo, niepewność statusu, eksploatacja w pracy, izolacja czy trudności w dostępie do opieki. Nie oznacza to oczywiście, że sama emigracja „powoduje depresję”, ale oznacza, że w określonych warunkach migracja może zwiększać obciążenie i podatność.
Dla wielu osób najtrudniejsze jest to, że depresja na emigracji potrafi się długo ukrywać pod czymś, co z zewnątrz wygląda logicznie. Ktoś mówi: „jest mi ciężko, bo tęsknię”, „jestem zmęczona, bo wszystko jest na mojej głowie”, „mam mało energii, bo ciągle coś załatwiamy”, „nie chce mi się wychodzić, bo nie mam tu swoich ludzi”, „jestem rozdrażniona, bo śpię za mało”. I czasem rzeczywiście tak jest, tyle że depresja często wchodzi właśnie w ten codzienny język przeciążenia, przez co zostaje niezauważona. Człowiek nie myśli: „chyba mam objawy depresji”, araczej myśli: „jestem słaba”, „powinnam się szybciej przyzwyczaić”, „inni dają radę”, „nie mam prawa narzekać, przecież to był nasz wybór”, „może po prostu jestem niewdzięczna”. Taki sposób myślenia jest szczególnie niebezpieczny, bo zamienia objawy w ocenę moralną.
Dlatego warto znać najważniejsze sygnały ostrzegawcze. Według WHO, NIMH i NHS do najczęstszych objawów depresji należą utrzymujący się obniżony nastrój, poczucie smutku, pustki lub beznadziei, wyraźna utrata zainteresowania albo przyjemności, przewlekłe zmęczenie, problemy ze snem lub nadmierna senność, zmiany apetytu lub masy ciała, trudności z koncentracją, spowolnienie lub niepokój ruchowy, poczucie winy albo małej wartości, drażliwość, a także myśli o śmierci, samouszkodzeniu lub samobójstwie. NHS zwraca też uwagę, że u części osób depresja bardziej niż smutkiem objawia się rozdrażnieniem, wycofaniem, brakiem energii, poczuciem bezsensu i zaniedbywaniem codziennych obowiązków.
W życiu migracyjnym szczególnie ważne są pewne konfiguracje objawów, które łatwo przegapić.
Pierwsza z nich to stan, w którym człowiek nadal „funkcjonuje”, ale robi to wyłącznie siłą rozpędu. Wstaje, idzie do pracy, odwozi dzieci, gotuje, robi zakupy, odpisuje na wiadomości, załatwia sprawy urzędowe, a jednocześnie od tygodni nie czuje właściwie nic poza napięciem, pustką i zmęczeniem. Taki obraz bywa mylący, bo z zewnątrz ktoś nadal „daje radę”. Tymczasem psychicznie może być już bardzo daleko od dobrostanu.
Druga konfiguracja to dominująca drażliwość i złość. U części osób, zwłaszcza przeciążonych rodziców, depresja nie wygląda jak wyraźne przygnębienie, lecz raczej jak ciągła irytacja, niski próg frustracji, niemożność odpoczynku i poczucie, że wszystko jest za dużo. To również wymaga uwagi, zwłaszcza jeśli dołączają do tego bezsenność, wycofanie, płaczliwość lub poczucie bezsensu.
Trzecia konfiguracja to nasilone objawy somatyczne. Wiele osób na emigracji zgłasza bóle ciała, napięcie, problemy żołądkowe, migreny, kołatania serca czy chroniczne zmęczenie. Oczywiście zawsze trzeba pamiętać o diagnostyce medycznej, ale warto też wiedzieć, że depresja i inne trudności psychiczne bardzo często mają wymiar somatyczny. WHO i NIMH podkreślają, że zaburzenia psychiczne wpływają nie tylko na nastrój i myślenie, ale także na funkcjonowanie całego organizmu.
W migracji szczególną uwagę warto zwracać również na czynniki ryzyka.
Badania i raporty pokazują, że nasilony stres akulturacyjny, ubóstwo, niepewność zatrudnienia, izolacja, rozłąka z bliskimi, wcześniejsze doświadczenia przemocy lub traumy, trudności prawne, brak wsparcia społecznego oraz bariery językowe zwiększają ryzyko trudności psychicznych, w tym depresji. Dotyczy to także kobiet w okresie okołoporodowym. Metaanaliza Falah-Hassani i współpracowników wskazała, że objawy depresyjne po porodzie są częstsze u kobiet migrantek niż u kobiet niemigranckich. To szczególnie ważne dla rodzin na emigracji, które próbują jednocześnie budować dom w nowym kraju i przechodzić przez ciążę, poród lub wczesne rodzicielstwo z ograniczonym wsparciem.
Osobnego zatrzymania potrzebują dzieci i nastolatki.
WHO przypomina, że depresja, zaburzenia lękowe i zaburzenia zachowania należą do głównych przyczyn obciążenia zdrowotnego u młodzieży, dodatkowo u dzieci depresja może objawiać się nie tylko smutkiem, ale też drażliwością, wycofaniem, problemami w szkole, zmianami snu, utratą zainteresowań i nasilonym zamartwianiem się. Na emigracji te objawy bywają przypisywane wyłącznie „trudnościom adaptacyjnym”, dlatego łatwo je zbagatelizować. Tymczasem jeśli młoda osoba wyraźnie przestaje być sobą, traci radość, izoluje się, zaczyna mówić o bezsensie, pogarsza jej się funkcjonowanie lub pojawiają się samouszkodzenia, to nie jest już moment na czekanie.
Jednym z najważniejszych pytań w tym temacie jest jednak nie tylko „po czym poznać?”, ale także „gdzie szukać pomocy?”.
WHO podkreśla, że depresja jest leczona skutecznie, a pierwszą linią pomocy są interwencje psychologiczne; w depresji umiarkowanej i cięższej mogą być one łączone z farmakoterapią. NIMH i NHS przypominają, że jeżeli objawy utrzymują się i wpływają na codzienne funkcjonowanie, warto zgłosić się do lekarza pierwszego kontaktu, psychiatry, psychologa lub odpowiednich służb zdrowia psychicznego w kraju zamieszkania. To ważne, bo wiele osób na emigracji odkłada pomoc do czasu „powrotu do Polski”, „lepszego momentu”, „końca projektu”, „wakacji” albo „aż trochę się ułoży”. Niestety depresja bardzo rzadko cofa się tylko dlatego, że człowiek jeszcze trochę wytrzyma.
W praktyce można myśleć o pomocy warstwowo.
Pierwszy poziom to kontakt z lekarzem rodzinnym lub internistą w kraju zamieszkania, zwłaszcza jeśli objawy obejmują także sen, apetyt, spadek energii, bóle, wyczerpanie i trudności z codziennym funkcjonowaniem.
Drugi poziom to konsultacja psychologiczna lub psychoterapeutyczna, szczególnie jeśli dominuje poczucie beznadziei, przeciążenia, lęku, wycofania albo utraty sensu.
Trzeci poziom to konsultacja psychiatryczna, kiedy objawy są nasilone, długotrwałe, nawracające albo obejmują myśli rezygnacyjne, duże pogorszenie funkcjonowania czy potrzebę oceny leczenia farmakologicznego.
W przypadku dzieci i nastolatków ważne są także: pediatra, lekarz rodzinny, psycholog szkolny lub poradnia zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży, zależnie od systemu w kraju zamieszkania.
Te drogi nie wykluczają się, lecz uzupełniają.
Bardzo ważne jest również to, że migranci częściej napotykają bariery w dostępie do pomocy psychicznej.
Przeglądy badań wymieniają tu przede wszystkim język, brak wiedzy o systemie, stygmę, trudności finansowe, długi czas oczekiwania, brak kulturowo wrażliwych usług oraz obawę przed byciem niezrozumianym. To oznacza, że czasem sama decyzja o szukaniu pomocy wymaga od osoby migrującej więcej energii niż od osoby żyjącej w swoim kraju. Właśnie dlatego tak ważne jest, żeby nie interpretować własnego odkładania pomocy wyłącznie jako „braku motywacji”, lecz zobaczyć realne przeszkody i szukać możliwie najprostszej ścieżki wejścia do systemu. Czasem będzie to lekarz rodzinny, czasem konsultacja online w języku polskim, czasem lokalna organizacja wspierająca migrantów, czasem kontakt z poradnią kryzysową.
Jeśli pojawiają się myśli samobójcze, myśli o zrobieniu sobie krzywdy, poczucie, że ktoś może nie przetrwać najbliższych godzin lub dni, albo tak silny kryzys, że osoba nie jest bezpieczna sama ze sobą, potrzebna jest pomoc pilna:
w kryzysie psychicznym należy szukać natychmiastowej pomocy: dzwonić na lokalny numer alarmowy, zgłosić się na najbliższy oddział ratunkowy, skontaktować się z całodobową linią kryzysową albo poprosić bliską osobę o towarzyszenie w uzyskaniu pomocy.
W sytuacji zagrożenia życia nie czeka się na „lepszy moment” ani na następną planową konsultację.
Warto też zwrócić uwagę na dość przewrotny aspekt, który często pojawia się w moich rozmowach z osobami żyjącymi na emigracji: dla wielu z nich szukanie pomocy jest dowodem, że nie poradzili sobie z emigracją.
A przecież to nie jest porażka adaptacyjna, ani że to porażka, to także nie jest zaprzeczenie temu, że wyjazd mógł być dobrą decyzją. Człowiek może żyć we właściwym kraju i równocześnie doświadczać depresji, może być wdzięczny za bezpieczeństwo i jednocześnie psychicznie cierpieć, może wiedzieć, że wyjazd miał sens, a mimo to potrzebować leczenia lub wsparcia. Depresja nie unieważnia sensu decyzji życiowych.
Być może najtrudniejsze w depresji migracyjnej jest właśnie to, że bardzo długo można ją tłumaczyć samą sytuacją, ale jeśli od dawna czujesz, że coraz mniej Cię obchodzi, coraz mniej cieszy, coraz bardziej wszystko Cię przerasta, coraz trudniej Ci wstać, zająć się sobą, pracą, dziećmi, partnerem albo własnym życiem, to naprawdę zasługujesz na coś więcej niż dalsze tłumaczenie sobie, że „tak musi być”. Zasługujesz na prawdziwe wsparcie! Emigracja może zwiększać ryzyko depresji, ale nie powinna zwiększać samotności w cierpieniu.
Bibliografia
- Dumke, L., & Tinghög, P. (2024). Barriers to accessing mental health care for refugees and asylum seekers in high-income countries: A scoping review of reviews. Clinical Child and Family Psychology Review.
- Falah-Hassani, K., Shiri, R., Vigod, S., & Dennis, C.-L. (2015). Prevalence of postpartum depression among immigrant women: A systematic review and meta-analysis. Journal of Psychosomatic Research, 78(2), 116–123.
- Foo, S. Q., Tam, W. W., Ho, C. S., Tran, B. X., Nguyen, L. H., McIntyre, R. S., Ho, R. C., & Ho, C. M. (2018). Prevalence of depression among migrants: A systematic review and meta-analysis. International Journal of Environmental Research and Public Health, 15(9), 1986.
- Hasan, S. I., et al. (2021). Prevalence of common mental health issues among migrant workers: A systematic review and meta-analysis. Journal of Migration and Health, 4, 100071.
- Lindert, J., Ehrenstein, O. S., Priebe, S., Mielck, A., & Brähler, E. (2009). Depression and anxiety in labor migrants and refugees: A systematic review and meta-analysis. Social Science & Medicine, 69(2), 246–257.
- National Health Service. Depression in adults: Overview, symptoms, diagnosis, and urgent mental health help. NHS.
- National Institute of Mental Health. Depression. NIMH.
- National Institute of Mental Health. Help for mental illnesses. NIMH.
- Nyikavaranda, P., et al. (2023). Barriers and facilitators to seeking and accessing mental health support for female migrants in Europe: A systematic review. Frontiers in Public Health, 11, 1242811.
- World Health Organization. (2025). Depressive disorder (depression). Geneva: WHO.
- World Health Organization. (2025). Refugee and migrant mental health. Geneva: WHO.
- World Health Organization. Suicide prevention. Geneva: WHO.

