Są dzieci, które od bardzo wczesnych lat uczą się, że dom nie zawsze mieści się w jednym miejscu, że język może zmieniać się wraz z porą dnia, że do babci dzwoni się przez ekran, że szkoła, przyjaźnie i codzienność dają się zbudować od nowa, a pytanie skąd jesteś nie zawsze ma jedną prostą odpowiedź.
Dzieci w rodzinach ekspackich i szerzej w rodzinach żyjących pomiędzy kulturami dorastają w rzeczywistości, która bywa jednocześnie poszerzająca i obciążająca, piękna i wymagająca, pełna szans i pełna mikrostrat, które z zewnątrz nie zawsze są widoczne. UNICEF w swoim raporcie z 2025 roku pokazuje, że dzieci i nastolatki doświadczające migracji opisują swoje życie nie tylko przez pryzmat trudności, ale również przez sprawczość, nadzieję, relacje i próby budowania wielu form przynależności naraz, a WHO przypomina, że zdrowie psychiczne dzieci i rodzin w migracji kształtują nie tylko cechy jednostki, ale także warunki życia, wsparcie społeczne, szkoła, poczucie bezpieczeństwa i jakość otoczenia, w którym przychodzi im się osadzać.
To bardzo ważny punkt wyjścia, bo łatwo wpaść w jedną z dwóch pułapek.
Pierwsza polega na idealizowaniu takiego dzieciństwa i mówieniu o tych dzieciach niemal wyłącznie jak o małych obywatelach świata, którzy dzięki przeprowadzkom, wielu językom i różnym szkołom stają się automatycznie bardziej otwarci, dojrzali i odporni.
Druga polega na patrzeniu na nie prawie wyłącznie przez pryzmat straty, wykorzenienia i kosztów, jakby w ich historii było tylko napięcie i tęsknota.
Dzieci żyjące pomiędzy kulturami naprawdę mogą rozwijać dużą elastyczność, ciekawość świata, umiejętność czytania kontekstu, zdolność poruszania się pomiędzy różnymi kodami społecznymi i językowymi, a jednocześnie mogą doświadczać zmęczenia adaptacją, trudności z przynależnością, napięcia wokół tożsamości i przeciążenia kolejnymi zmianami. Przegląd badań nad third culture kids oraz nowsze badanie z 2023 roku pokazują, że proces przystosowania takich dzieci zależy od wielu czynników jednocześnie, w tym od relacji rodzinnych, poziomu stresu, odporności psychicznej i jakości funkcjonowania domu jako systemu.
Myślę, że właśnie słowo pomiędzy najlepiej oddaje istotę tego doświadczenia:
- Pomiędzy językiem domu i językiem szkoły.
- Pomiędzy światem rodziców i światem rówieśników.
- Pomiędzy miejscem, z którego się wyjechało, a miejscem, do którego jeszcze nie zdążyło się naprawdę przywyknąć.
- Pomiędzy tęsknotą i zaciekawieniem.
- Pomiędzy tym, co już znajome, i tym, co dopiero próbuje stać się własne.
WHO przypomina, że w migracji na zdrowie psychiczne wpływają między innymi rozłąka z bliskimi, izolacja społeczna, bariery językowe, niepewność, dyskryminacja i utrata dawnych punktów oparcia, natomiast ochronnie działają wspólnota, szkoła, ciągłość relacji i unikanie rozdzielania rodzin. Kiedy patrzy się na dzieci ekspatów przez ten właśnie pryzmat, łatwiej zrozumieć, że nawet jeśli ich historia nie jest historią uchodźczą ani nie wiąże się z wojną czy przemocą, to nadal może być historią bardzo głębokiej zmiany, która domaga się opieki psychicznej i relacyjnej, a nie tylko dobrej organizacji.
Jednym z największych blasków takiego dzieciństwa bywa poszerzenie świata wewnętrznego.
Dzieci, które od małego spotykają różne zwyczaje, języki, style bycia i sposoby myślenia, często uczą się, że rzeczywistość nie jest jednowymiarowa, że różnica nie musi oznaczać zagrożenia, a człowiek może przynależeć na więcej niż jeden sposób. UNICEF pokazuje, że dzieci i młodzież w migracji potrafią budować wiele rodzajów więzi z miejscem, ludźmi i własną historią, a niektóre badania nad młodzieżą z doświadczeniem migracyjnym wskazują, że bezpieczne zakorzenienie przynajmniej w jednej ważnej tożsamości kulturowej, a u części młodych ludzi także możliwość łączenia identyfikacji z kulturą rodziny i kulturą kraju życia, może sprzyjać lepszemu funkcjonowaniu społecznemu i psychicznemu. Badanie z 2024 roku poświęcone młodzieży z doświadczeniem migracji pokazało, że identyfikacja kulturowa i sposób, w jaki młodzi ludzie układają relację pomiędzy kulturą pochodzenia i kulturą kraju życia, mają znaczenie dla ich szkolnego, społecznego i psychologicznego funkcjonowania, przy czym najbardziej ryzykowna okazywała się sytuacja dystansu wobec obu światów, a nie sama złożoność tożsamości.
Ale ten sam obszar może być równocześnie cieniem.
Bo to, co z zewnątrz wygląda jak szerokie horyzonty, od środka może czasem oznaczać pytanie, gdzie właściwie jestem u siebie. Dla małego dziecka to pytanie bywa jeszcze bardziej cielesne niż refleksyjne. Objawia się tęsknotą za zapachem dawnego pokoju, za znajomą drogą do przedszkola, za konkretną ciocią, za dziadkiem, za rytuałem, którego w nowym miejscu już nie ma. Dla dziecka szkolnego przybiera postać trudności z wejściem do grupy, niepewności językowej, wstydu, napięcia na lekcjach i poczucia bycia trochę obok. U nastolatka robi się jeszcze bardziej egzystencjalne, bo dotyka samej osi rozwojowej tego wieku, czyli pytania kim jestem. UNICEF wyraźnie pokazuje, że dzieci i młodzież w migracji bardzo często porównują dawne miejsca z nowymi wspólnotami i przeżywają temat przynależności w sposób niezwykle intensywny, a przegląd badań nad third culture kids zwraca uwagę, że starsi nastolatkowie częściej mają trudności adaptacyjne niż młodsze dzieci.
To właśnie nastolatki w rodzinach ekspatów zasługują moim zdaniem na szczególną uważność.
W dzieciństwie wiele rzeczy może być jeszcze niesionych przez rodziców, przez rytm dnia, przez osłonę bliskiej relacji i przez to, że małe dziecko bardziej przyjmuje rzeczywistość taką, jaka jest, nawet jeśli reaguje na nią złością, płaczem albo wycofaniem. Nastolatek już nie tylko przeżywa zmianę, ale próbuje w niej zbudować siebie. Pytanie o to, czy jestem bardziej stąd, czy bardziej stamtąd, czy muszę coś porzucić, żeby gdzieś przynależeć, czy mój akcent mnie zdradza, czy moje nazwisko mnie obciąża, czy moje wartości czynią mnie innym, bardzo często wraca właśnie wtedy. Badanie z 2024 roku dotyczące młodzieży z doświadczeniem migracji pokazało, że kultura pochodzenia i kultura kraju życia nie muszą być dla adolescenta przeciwnymi biegunami, ale sposób, w jaki młody człowiek układa między nimi własną tożsamość, ma realne znaczenie dla jego dobrostanu i funkcjonowania, a dualny dystans, czyli brak zakorzenienia w obu światach, bywa szczególnie ryzykowny. To bardzo ważna wskazówka dla rodziców, bo pokazuje, że nastolatka nie trzeba przyspieszać w stronę jednej „właściwej” tożsamości. Znacznie bardziej trzeba mu pomóc wytrzymać złożoność i nie zmuszać go do przedwczesnego wyboru pomiędzy światem domu a światem zewnętrznym.
Wiele matek bardzo dobrze czuje intuicyjnie, że dziecko żyjące pomiędzy kulturami potrzebuje przede wszystkim domu, który nie będzie kolejnym miejscem wymagającym ciągłego dostosowania. I badania rzeczywiście idą dokładnie w tę stronę. Systematyczny przegląd nad third culture kids oraz badanie z 2023 roku pokazują, że rodzinne funkcjonowanie i odporność psychiczna mają znaczenie dla tego, jak dziecko radzi sobie ze stresem i dostosowaniem społeczno kulturowym. Dom nie powinien więc być miejscem, w którym dziecko słyszy wyłącznie, że ma się szybko przyzwyczaić, docenić szansę i nie marudzić, bo przecież inni mają gorzej. Dom powinien raczej stać się miejscem, w którym można bezpiecznie mieć mieszane uczucia, tęsknić za dawnym światem i jednocześnie poznawać nowy, cieszyć się jednym i opłakiwać drugie, mieć dobry dzień w szkole i nadal nie czuć się tu do końca swoim. To nie osłabia dziecka. To daje mu psychiczne oparcie, którego bardzo potrzebuje, kiedy na zewnątrz wszystko jest bardziej płynne.
Jeśli myślę o tym, co pomaga najmłodszym dzieciom, to wracam przede wszystkim do przewidywalności. Małe dziecko nie potrzebuje wielkich wyjaśnień o kulturze, tożsamości i relokacji, tylko spokojnego rytmu dnia, oswojonych rytuałów, prostych słów i obecnego dorosłego, który umie nazywać świat w sposób bezpieczny. Dziecko, które wyjechało do nowego kraju, może nie umieć powiedzieć, że doświadcza przeciążenia zmianą, ale może gorzej spać, bardziej się kleić, silniej reagować rozstaniami, szybciej wpadać w złość albo wycofanie. W świetle wiedzy o akulturacji w dzieciństwie i znaczeniu rodzicielstwa najbardziej wspierające jest wtedy nie przyspieszanie go, lecz powtarzalność, miękki rytm przejść między domem a światem zewnętrznym, dużo kontaktu jeden na jeden i akceptacja dla tego, że adaptacja na tym etapie dzieje się głównie poprzez ciało, relację i codzienność. Dobrze działa także trzymanie pewnych rzeczy stałych, nawet jeśli wokół zmienia się bardzo dużo, na przykład jednego języka czułości w domu, wieczornego rytuału, tej samej kołysanki, tych samych słów na pocieszenie. Psychologia rozwojowa i badania nad rodzicielstwem w migracji podpowiadają tu bardzo wyraźnie, że to, co przewidywalne, wspiera regulację, a to, co współdzielone z rodzicem, pomaga małemu dziecku odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa.
W wieku szkolnym coraz większe znaczenie ma szkoła i grupa rówieśnicza. WHO wymienia uczęszczanie do szkoły i możliwość bycia częścią wspólnoty jako ważne czynniki ochronne dla zdrowia psychicznego dzieci migrantów, a badanie z 2024 roku pokazuje, że poprawa poczucia przynależności do grupy rówieśniczej i bardziej wspierający klimat szkolny wiążą się z lepszym zdrowiem emocjonalnym wczesnych adolescentów, także tych z doświadczeniem migracyjnym. To jest bardzo ważna wiadomość dla matek, bo pokazuje, że w tej fazie nie wystarczy pytać dziecka, czy odrobiło lekcje i czy wszystko w porządku. Dużo ważniejsze bywa pytanie, czy ma z kim siedzieć na przerwie, czy ktoś wypowiada jego imię z szacunkiem, czy zna choć jedną osobę, przy której nie musi się spinać, czy w klasie czuje się raczej mile widziane, czy stale trochę obce. Poczucie przynależności nie jest dodatkiem do edukacji. Dla dziecka żyjącego między kulturami jest jednym z głównych warunków zdrowego rozwoju.
W tym wieku bardzo pomaga też spokojne porządkowanie z dzieckiem jego codziennych doświadczeń. Nie w formie przesłuchania i nie po to, żeby wszystko natychmiast naprawić, ale po to, żeby pomóc mu zobaczyć, co właściwie jest trudne. Czasem dziecko mówi, że nie lubi nowej szkoły, ale pod spodem kryje się coś dużo bardziej konkretnego, na przykład lęk przed odezwaniem się po obcemu, poczucie bycia gorszym, napięcie na stołówce, nieumiejętność wejścia w żarty albo przewidywanie, że i tak nikt go nie wybierze. Kiedy rodzic pomaga dziecku rozplątać ten kłąb doświadczeń na mniejsze części, dziecko odzyskuje trochę wpływu. I właśnie to jest jedna z najbardziej praktycznych rzeczy, jakie można zrobić w domu. Nie przekonywać za szybko, że wszystko będzie dobrze, tylko pomóc dziecku lepiej zobaczyć, co dokładnie je męczy, czego się obawia i co, choćby odrobinę, działa lepiej. Taki sposób rozmawiania jest prosty, a jednocześnie bardzo psychologicznie porządkujący.
W przypadku nastolatków najważniejsze staje się moim zdaniem to, żeby nie bać się ich ambiwalencji. Nastolatek może jednocześnie mówić, że nienawidzi nowego miejsca, i nie chcieć wracać do starego. Może chcieć być „normalny” wśród rówieśników, a zarazem bronić tego, co wynosi z domu. Może czuć się dumny z wielojęzyczności, a zarazem wstydzić się, że mówi inaczej niż reszta. Może kochać rodziców i być wściekły, że to przez ich decyzje jego życie znowu wywróciło się do góry nogami. Dla rodzica to bywa trudne, bo kusi, żeby w takiej sytuacji szybko uspokoić, naprostować, wyciągnąć wniosek albo przekonać dziecko, że przecież ma dobre życie. Tymczasem młody człowiek żyjący pomiędzy kulturami zwykle najbardziej potrzebuje dorosłego, który nie przestraszy się tej złożoności, nie nazwie jej niewdzięcznością i nie będzie wymagał od niego prostych odpowiedzi na bardzo złożone pytania. UNICEF pokazuje, że dzieci i młodzież w migracji bardzo często opisują siebie właśnie przez doświadczenie wielu jednoczesnych przynależności, napięć i porównań, a literatura o tożsamości młodzieży migracyjnej potwierdza, że temat kultury, miejsca i przynależności jest w adolescencji osią szczególnie wrażliwą.
Bardzo ważnym i wciąż niedocenianym obszarem jest język domu.
W rodzinach ekspackich i migracyjnych język łatwo staje się albo polem dumy, albo polem walki. Jedni rodzice kurczowo pilnują języka pochodzenia, inni szybko przechodzą wyłącznie na język kraju życia, jeszcze inni próbują to łączyć, ale czują się w tym niepewnie. Tymczasem nowsze badania pokazują coś dużo bardziej subtelnego. Samo utrzymywanie języka pochodzenia nie działa automatycznie jak magiczny czynnik ochronny, ale w rodzinach, w których są ciepło, spójność, monitorowanie i dobra relacja, używanie języka domu wiąże się z korzyściami dla zdrowia behawioralnego i psychicznego dzieci. Badanie z 2023 roku przeprowadzone w czterech krajach europejskich pokazało, że częstsze używanie języka pochodzenia w rodzinie wiązało się z mniejszą liczbą problemów wewnętrznych lub zewnętrznych tylko wtedy, gdy towarzyszyły temu dobre relacje rodzinne, takie jak ciepło, spójność i troskliwa uważność rodzicielska. To bardzo ważny wniosek, bo pokazuje, że język nie może być narzędziem presji. On najlepiej pracuje wtedy, kiedy jest językiem więzi.
W odniesieniu do nastolatków bardzo pomaga też odciążenie ich z roli tłumacza całego rodzinnego świata. Badania o języku, akulturacji i relacjach rodzinnych pokazują, że kiedy dzieci zbyt wcześnie stają się brokerami językowymi dla rodziców, może to zwiększać napięcie i trudności emocjonalne. Oczywiście wiele dzieci czasem tłumaczy rodzicom drobne rzeczy i nie zawsze jest to problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy dziecko staje się stałym pośrednikiem między rodziną a systemem, kiedy od niego zależy załatwianie spraw dorosłych i kiedy w praktyce to ono ma większą kompetencję do poruszania się po świecie niż rodzic. Dla nastolatka, który i tak próbuje zbudować własną tożsamość, bycie przy okazji tłumaczem urzędów, szkoły, lekarza i codziennych napięć rodzinnych może być obciążeniem dużo większym, niż dorośli zauważają. Dlatego jedną z najważniejszych form wspierania dziecka jest czasem odważne przejęcie z powrotem odpowiedzialności za sprawy dorosłych, nawet jeśli oznacza to wolniejsze uczenie się języka, proszenie o pomoc albo zgodę na własną niedoskonałość.
Jednocześnie warto pamiętać, że nie każda trudność dziecka wynika z migracji i nie każda migracyjna trudność oznacza od razu poważny kryzys.
Dzieci mają różne temperamenty, różne etapy rozwojowe, różne style reagowania na stres i różną historię wcześniejszych doświadczeń. Niektóre będą potrzebowały więcej czasu, inne więcej struktury, jeszcze inne bardziej bezpośrednich rozmów o emocjach, a jeszcze inne zwyczajnie dłuższego okresu bez kolejnych zmian. Rolą rodzica nie jest więc stawianie sobie w domu diagnozy, ale uważne obserwowanie, czy dziecko z czasem odzyskuje równowagę, czy ma choć trochę przestrzeni na radość, zabawę, relacje i rozwój, czy raczej z tygodnia na tydzień gaśnie, zamyka się, przestaje jeść, spać, odcina się od innych, mówi o bezsensie albo reaguje coraz bardziej skrajnie. WHO przypomina, że wiele reakcji dystresowych w migracji jest zrozumiałych i przemijających, ale część dzieci i dorosłych będzie potrzebowała profesjonalnej pomocy, a bariery w dostępie do niej nie powinny zatrzymywać rodziny przed szukaniem wsparcia.
Wspieranie dziecka w rodzinie ekspackiej nie polega na tym, żeby stać się idealną menedżerką jego emocji, nauczycielką języka, tłumaczką świata, terapeutką i filtrem wszystkich bodźców jednocześnie.
Dziecko nie potrzebuje doskonałej matki.
Potrzebuje matki wystarczająco obecnej, która umie zauważyć, kiedy coś w nim mięknie, a kiedy coś się usztywnia, która nie boi się pytać, która nie przyspiesza na siłę i która nie zawstydza dziecka za to, że jego droga adaptacji wygląda inaczej, niż sobie wyobrażano. Potrzebuje też dorosłej, która pamięta, że rozwój potencjału dziecka nie polega tylko na tym, żeby nauczyło się funkcjonować w nowym kraju, ale także na tym, żeby nie zgubiło po drodze kontaktu ze sobą, ze swoimi wartościami, językiem bliskości, własnym tempem i poczuciem, że może być kimś złożonym bez konieczności uproszczenia siebie do jednej wersji. Badania nad przynależnością szkolną, rodzinną i kulturową bardzo spójnie pokazują, że dzieci i nastolatki rozwijają się najlepiej nie wtedy, gdy zmusza się je do szybkiego dopasowania, ale wtedy, gdy mają wokół siebie wspierające relacje i warunki do stopniowego zakorzeniania się.
Jest w tym wszystkim także dużo nadziei.
Badanie z 2023 roku nad stresem, zdrowiem psychicznym i dostosowaniem społeczno kulturowym third culture kids pokazało, że odporność psychiczna i funkcjonowanie rodziny mają znaczenie ochronne, a badania nad zaangażowaniem rodziców w edukację pokazują, że obecność rodzica w świecie dziecka realnie wiąże się z niższym nasileniem objawów depresyjnych u adolescentów. To nie znaczy, że relacja rozwiązuje wszystko, ale znaczy, że naprawdę ma znaczenie. Matka nie musi umieć ochronić dziecka przed każdą stratą, każdym pytaniem i każdą trudnością wynikającą z życia pomiędzy kulturami. Może jednak stać się dla niego takim punktem odniesienia, przy którym ono stopniowo uczy się, że złożoność nie przekreśla przynależności, że można czuć sprzeczne rzeczy i nadal być w porządku, że nie trzeba wybierać jednej części siebie, żeby zyskać prawo do drugiej, i że domem bywa czasem nie konkretne państwo, lecz relacja, w której człowiek jest rozumiany. I myślę, że właśnie to jest najważniejszy sens mądrego wspierania dzieci w rodzinach ekspatów.
Kochana Mamo EXPATKO – Nie chodzi o to, żeby życie dzieci było proste, a raczej o to, żeby w tej złożoności nie zostały same.
Bibliografia
- Baumert, J., i wsp. (2024). Cultural Identity and the Academic, Social, and Psychological Adjustment of Adolescents with Immigration Background. Journal of Youth and Adolescence.
- Bornstein, M. H., & Bohr, Y. (2020). Immigration, Acculturation and Parenting. Encyclopedia on Early Childhood Development.
- Bornstein, M. H., i wsp. (2020). Immigration and Acculturation in Childhood. Encyclopedia on Early Childhood Development.
- Jones, E. M., Reed, M., Gaab, J., & Ooi, Y. P. (2022). Adjustment in Third Culture Kids: A Systematic Review of Literature. Frontiers in Psychology, 13, 939044.
- Jones, E. E., Reed, M., Meyer, A. H., Gaab, J., & Ooi, Y. P. (2023). Stress, Mental Health and Sociocultural Adjustment in Third Culture Kids: Exploring the Mediating Roles of Resilience and Family Functioning. Frontiers in Psychology, 14, 1093046.
- Kilpi Jakonen, E., & Kwon, H. W. (2023). The Behavioral and Mental Health Benefits of Speaking the Heritage Language within Immigrant Families: The Moderating Role of Family Relations. Journal of Youth and Adolescence.
- Liu, Y., i wsp. (2024). Association Between Parental Educational Involvement and Adolescent Depressive Symptoms: A Systematic Review and Meta Analysis. BMC Psychology, 12, 538.
- Thomson, K., i wsp. (2024). Changes in Peer Belonging, School Climate, and the Emotional Health of Immigrant, Refugee, and Non Immigrant Early Adolescents.
- UNICEF Innocenti. (2025). Through Their Words: Children’s Voices in Contexts of Migration and Displacement.
- World Health Organization. (2025). Refugee and Migrant Mental Health.

